Tanie domki na wczasy

wczasy, wakacje, urlop

Nadole - Krokowa

08 June 2010r.

Nadole - Krokowa to stara wieś kaszubska, położona na zach. brzegu Jez. Żarnowieckiego, w sąsiedztwie elektrowni szczytowo-pompowej. Nazwa wywodzi się od położenia wsi na dole, u podnóża wysoczyzny morenowej, tuż nad jeziorem. W XIII w. należała do starego rodu pomorskiego Kunostowiczów. Jeden z nich imieniem Michał sprzedał ją w 1375 r. klasztorowi cysterek w Żarnowcu. Wieś zamieszkiwali zawsze rolnicy i rybacy. Zapis z 1772 r., w którym nastąpiła konfiskata dóbr klasztornych, mówi że mieszkało w Nadolu 7 gburów, z których 6 posiadało po 15 morgów a 1 połowę z tego. Ludność Nadola była w ogromnej większości polska, kaszubska. W 1789 r. wymieniony jest sołtys Żaczek, do starych rodów miejscowych należeli Kuhrowie, Ladachowie, Piłaty, Konkolowie i inni. Nadole przedstawiało się pod względem narodowościowym jako polska wyspa w otoczeniu niemieckich, zgermanizowanych w XIX w. wsi. Swoją polskość wykazali mieszkańcy Nadola po I wojnie światowej, podczas wytyczania granicy polsko-niemieckiej. Ich wypowiedzenie się za przynależnością do Polski przesądziło sprawę włączenia w granice naszego kraju również i całego Jez. Żarnowieckiego, które według zamysłów niemieckich miało być przydzielone po połowie obydwu państwom. Do Nadola przedostawali się turyści łodziami przez jezioro lub drogą biegnącą jego brzegiem przez należące do Niemców Czymanowo. Przy tej drodze na Polaków czyhali niemieccy strażnicy. Zatrzymanego "delikwenta" odstawiano do więzienia w Lęborku i skazywano na areszt oraz grzywnę. Przed I wojną światową i w okresie międzywojennym odwiedzali Nadole liczni letnicy, znajdując tu doskonałe warunki wypoczynku. W okresie międzywojennym stosunki między polską ludnością a grupą miejscowych Niemców były znośne. Dopiero w ostatnich latach przed wojną, na skutek podżegań hitlerowskich działaczy znacznie się pogorszyły. Powtarzały się pogróżki pod adresem patriotów polskich. Już w marcu 1939 r. wojskowy oddział niemiecki przekroczył granicę pod Czymanowem i zamknął na kilka godzin drogę do Nadola. Spotykanych Polaków maltretowano. Coraz częściej słychać było na granicy strzały karabinowe. Władze polskie aresztowały w przededniu wybuchu wojny kilku agresywnych Niemców. Nadolanie wiedzieli, że teren przygraniczny zalany jest wojskiem niemieckim i z trwogą oczekiwali na swoim odosobnionym skrawku ziemi polskiej momentu wybuchu wojny. Rankiem 1 września wkroczyli do Nadola okupanci. Swoje rządy rozpoczęli od aresztowania sołtysa Jana Rutza i poszukiwania polskich celników oraz miejscowych patriotów, m.in. wójta Augustyna Konkola, przebywającego wówczas w szpitalu w Wejherowie. Niemcy zmienili także nazwę wsi na Pechingen, zniszczyli krzyże przydrożne i wyrzucili z gospodarstw kilku właścicieli. W październiku rozpoczęły się rewizje i aresztowania, a później wywożono gospodarzy na roboty w okolice Hanoweru. Szczególnie zaciekle tropił nadolan Gert Friebóse, właściciel majątku w Tylowie. W styczniu 1940 r. Niemcy postanowili wysiedlić ze wsi 17 rodzin. W rzeczywistości mieli zamiar je wymordować w Piaśnicy. Tylko pogoda (śnieżna zawieja) w dniu zaprojektowanego wywozu, a także obrona, którą organizowali niektórzy Niemcy z okolicy, przeszkodziły w zrealizowaniu zbrodniczego zamiaru. Ludność zachowywała się godnie i solidarnie. Tylko jedna rodzina okryła się hańbą szpiclując mieszkańców wsi, trudniąc się donosami do władz hitlerowskich, a także szykanując rodaków. W 1942 r. zmuszano nadolan do przyjęcia III grupy niemieckiej listy narodowościowej. Umożliwiło to Niemcom powołanie mężczyzn do Wehrmachtu i wysłanie na front. Niektórzy uciekli do zachodnich armii sojuszniczych a jeden z nich - Teofil Ladach - zginął pod Monte Cassino. Kilku zginęło, walcząc w szeregach armii niemieckiej. 10 marca 1945 r. wyzwoliły wieś oddziały radzieckie. Życie nadolan potoczyło się nowym torem, zwłaszcza po zapoczątkowaniu w 1972 r. budowy w sąsiednim Kolkowie i na terenie Czymanowa elektrowni szczytowo-pompowej. Część gruntów Nadola wykupiono dla elektrowni, zniknęło częściowo jedno ze wzniesień - Panina Góra, z której czerpano żwir na budowę. Wielu mieszkańców znalazło tu dobrze płatną pracę. Wieś się zmieniła; pobudowano nowe domy a zniknęły stare, kryte trzciną. Nadole uzyskało dobrą komunikację autobusową PKS i kolejową w związku z uruchomieniem 1 VI 1986 r. nowej linii elektrycznej z Wejherowa do obydwu elektrowni. 23 VI 1987 r. otwarto we wsi skansen-zagrodę gburską z 2 poł. XIX w. stanowiącą filię Muzeum Ziemi Puckiej. W skład skansenu wchodzą: chata, wyposażona w meble i sprzęty codziennego użytku, stodoła, stajnia, chlewik, obora przeniesiona ze wsi Kartoszyno, wozownia, studnia, wędzarnia, piwnica, gołębnik, pompa strażacka z pooczątku XIX w., narzędzia: maszyny rolnicze, kierat oraz warsztaty: tkacki i ciesielski słup z mieczami z 1863 r., który podtrzymywał strop. Jest to zagroda średnio zamożnego gbura, zajmowana przez 3 pokolenia. Budynki są pokryte trzciną sprowadzoną z Mazur. Inicjatorem założenia tej placówki był doc. dr Józef Borzyszkowski z Uniwersytetu Gdańskiego, autor monografii Nadola.

ocena 4.7/5 (na podstawie 3 ocen)

skansen, historia, pomorskie, Nadole, Nad morzem, Krokowa